Pustynia jak
żadne inne miejsce na świecie od
zawsze kojarzona była z czymś niedostępnym i niebezpiecznym.
Jednocześnie ta niemal bezludna kraina, gdzie spalony słońcem, monotonny
krajobraz rozciąga się po kres horyzontu działa jak magnes na ludzi
rządnych ekstremalnych doznań. Przemierzenie Sahary drogą przez Saharę
Zachodnią i Mauretanię będzie dla mnie zwieńczeniem wyprawy rowerowej.
27 lipca 2009 roku
wyruszę na rowerze w trasę z Konina do Dakaru w Afryce, łącznie ok.
8000 kilometrów. Na kontynencie Europejskim zamierzam przemierzyć
Czechy, Niemcy, Szwajcarię, Francję i Hiszpanię. Następnie po przeprawie
promowej do Maroka rozpocznę moją afrykańską przygodę. Tam czekają na
mnie: Maroko, Sahara Zachodnia, Mauretania i Senegal. Po około 80 dniach
pedałowania zakończę podróż w stolicy Senegalu.
Cel wyprawy to
oczywiście przemierzenie trasy z Konina do Dakaru, ale jak zawsze całość
składa się z mniejszych części. Na tej drodze czekają takie wyzwania
jak: Alpy, Pireneje, Pico del Veleta, w Maroku góry Atlas i oczywiście Sahara.
Alpy to prawdziwe wyzwanie dla rowerzystów - strome, długie,
wysysające ostatnie krople potu podjazdy, to wydzieranie każdego metra
asfaltu kawałek po kawałku.


Góry Sierra Nevada - La carretera más
alta de Europa, czyli najwyższa droga Europy prowadząca na szczyt
Pico del Veleta o wysokości 3392 m n.p.m.

Atlas Wysoki, najwyższy grzbiet górski
Afryki Północnej biegnie ukośnie przez całe terytorium Maroka od
wybrzeża Atlantyku, na północny wschód od Agadiru, do granicy z północną
Algierią. Berberowie nazywają go Idraren Draren – Góry Gór. Oglądając
krajobraz Atlasu Wysokiego na fotografiach odczuwam niesamowity
dreszczyk podniecenia. Dla mnie to kwintesencja dzikości, surowości, a o
cywilizacji można zupełnie zapomnieć... lub też za nią zatęsknić.

Sahara. Tak
naprawdę dopiero kilka lat temu Trans Sahara Atlantic Route, która
przecina Saharę wzdłuż atlantyckiego wybrzeża stała się realnym
połączeniem Europy z Afryką wewnętrzną. Gdy położono kilkaset kilometrów
brakującego asfaltu w Mauretanii zamrugało zielone światełko dla
samochodów bez napędu 4x4 na tym transsaharyjskim szlaku. W dalszym
ciągu jest to trasa trudna do podróżowania, a Sahara wcale nie stała się
bardziej przyjazna. Pozostało tyle samo piachu, tak samo odludne i
pozbawione wody regiony w Saharze Zachodniej i Mauretanii. Samotna
wyprawa rowerem, bez wsparcia z zewnątrz oznacza, że cały ekwipunek
muszę zabrać ze sobą co stanowi dla mnie duże wyzwanie. Chyba sie nie
pomylę jeżeli powiem, że pokora będzie kluczem do sukcesu.

Czego tak
naprawdę się spodziewam? Tego co zawsze, że ta podróż napisze dla mnie
kolejny wspaniały scenariusz...
|