|
|






_________________











|


Punktem początkowym podróży jest Konin - moje miasto rodzinne położone w
centralnej Polsce. Pierwsza część to przejazd przez kontynent
europejski. Być może użycie słowa rozgrzewka w stosunku do niego nie
jest najwłaściwsze, ale rzeczywiście jest to pewnego rodzaju wstęp do
tego co stanowi dla mnie prawdziwą inspirację. Po przejechaniu ponad
3500 kilometrów przepłynę promem z Hiszpanii do Maroka i wtedy
rozpocznie się afrykańska część przygody. Nie chcę mówić, że ta lepsza,
czy bardziej emocjonująca, bo podróż zawsze jest przeżyciem magicznym,
ale skłamałbym mówiąc, że nie mam większych dreszczy podekscytowania gdy
myślę właśnie o Afryce. Planując trasę każdy wybiera miejsca które
szczególnie go interesują. Ja staram się omijać większe miasta i
wybierać takie regiony, które na mapie wyglądają trochę jak monotonne
plamy, przez które leniwie wije się nitka asfaltu. W rzeczywistości to
właśnie one są dla mnie kwintesencją przygody jaką może dać obcowanie z
dzikimi krajobrazami, gdzie o cywilizacji można zupełnie zapomnieć...
lub też za nią zatęsknić. Dlatego właśnie trasa w Maroku prowadzi nieco
bardziej w głąb kraju do jego górzystego serca. Następnie będę się poruszał
szlakiem Trans Sahara Atlantic Route, który niedawno stał się realnym
połączeniem Europy z wnętrzem Afryki, gdy położono kilkaset kilometrów
brakującego asfaltu w Mauretanii. Ten etap, prowadzący przez Saharę
Zachodnią i Mauretanię będzie dużym wyzwaniem ze względu na monotonny
pustynny krajobraz i trudne warunki. Po przejechaniu ponad 4000 kilometrów w Afryce dotrę do końcowego punktu podróży jakim jest stolica
Senegalu, Dakar. Stamtąd wrócę do Polski samolotem.
|
|